Zapomniana aleja

Po krótkiej przerwie związanej ze skupieniem uwagi na wydarzeniach związanych z pierwszym garniturem politycznym i akrobacjami jakie tam mają miejsce, dzisiaj chciałbym ponownie skupić się na naszym rodzimym podwórku. Przed 3 tygodniami publikowałem na Facebooku post o inicjatywie naszej władzy uczczenia 100. rocznicy odzyskania niepodległości naszego państwa poprzez postawienie pomnika marszałka Józefa Piłsudskiego w Żyrardowie. Padła wtedy kwota 450 tys. zł potrzebnych na ten cel. Patrząc na falę krytyki jaka pojawia się w internetowych komentarzach, na temat stylu zarządzania miastem obecnych prezydentów, dziwi mnie niezmiernie, że Panowie nadal z takimi pomysłami wychodzą przed swoją lokalną społeczność. Sam już nie wiem czy jest to wyraz nieokiełznanej arogancji czy może przejaw autodestrukcyjnych cech, na co dzień skrzętnie skrywanych za grzecznymi uśmiechami i pod płaszczykiem pozornej pewności siebie. Na szczęście w tym szaleństwie na szczytach władzy, udaje się niektórym radnym zachować zdrowy rozsądek i z pomysłami włodarzy się nie utożsamiać.

Pomysł budowy pomnika (a przy okazji także znaczącego zwiększenia finansowej pomocy miasta dla organizacji imprezy Miasto Gwiazd) został na Radzie Miasta przynajmniej na razie powstrzymany, za co brawa i wyrazy uznania należą się trzem radnym –  Panom Trelińskiemu, Mirgosowi i Rybickiemu. Tylko Oni mieli dość odwagi i rozsądku, aby tą inicjatywę poddać krytyce, a w efekcie czasowo zablokować. Piszę „czasowo”, bo docierają do mnie informacje, że w obozie prezydenckim obie sprawy są ciągle żywe i prawdopodobnie w niedalekiej przyszłości będziemy musieli się jeszcze z nimi zmierzyć. Można sobie pomyśleć na pocieszenie, że nasze władze prezentują silnego ducha patriotycznego, ale ja uważam, że jest to efekt politycznej kalkulacji, bowiem ta 100. rocznica będzie wypadała w roku wyborczym. W tym gorącym okresie im więcej imprez i wydarzeń podczas których można się pokazać z dobrej (tutaj: patriotycznej) strony, tym dla ubiegających się o reelekcję lepiej. Dlatego nie odbierajmy tej szansy włodarzom, jednocześnie nie trwoniąc nadmiernie naszych skromnych miejskich zasobów finansowych.

Myślę, że jest sposób, aby uczcić naszą niepodległość angażując nasze siły, ale jednocześnie oszczędzając pieniądze. Zacznę od pytania: czy Panowie Prezydenci mają świadomość, że w Żyrardowie mamy Aleję Niepodległości? Po takim pytaniu i dzięki mapom Google jeśli dotychczas nie mieli, to już ją mają. Wprawdzie obecnie jest to aleja sensu stricte czyli bardziej przypominająca aleję parkową niż nowoczesną arterię komunikacyjną, jakiej po tak szumnej nazwie można byłoby się spodziewać. Niemniej jednak mamy Al. Niepodległości, czyli potencjalnie najlepsze miejsce, gdzie należałoby czcić tak okrągłą rocznicę. Moja propozycja polega na tym, aby uczcić 100. lecie czynem, a nie kosztownym pomnikiem. Prezydent mógłby powołać społeczny komitet, na którego czele stanęłaby osoba ciesząca się dużym szacunkiem i szerokim poparciem mieszkańców. Komitet zająłby się koordynowaniem inicjatyw, w ramach których obecna Al. Niepodległości otrzymałaby nowe oblicze i stałaby się aleją – pomnikiem, świadczącym o pamięci mieszkańców Żyrardowa o tak ważnej rocznicy. Oczywiście –  uprzedzając możliwą przyszłą krytykę – nie proponuję tutaj przekształcenia jej obecnego stanu w asfaltową jezdnię, bo ani nie ma na to w tej chwili pieniędzy, ani takiej potrzeby z komunikacyjnego punktu widzenia. Natomiast można tam zrobić porządek, zająć się roślinnością, uczynić z tego miejsca ciąg spacerowy z prawdziwego zdarzenia, który chętnie byłby wykorzystywany przez mieszkańców miasta. Wiele z tych prac można wykonać poprzez inicjatywy lokalne, wykorzystując istnienie różnych stowarzyszeń miejskich, harcerzy itp.

Część niezbędnych środków finansowych (bo zdecydowanie mniejsze niż przy budowie pomnika, ale jednak się pojawią) można byłoby przeznaczyć w ramach budżetów obywatelskich. W zamian otrzymujemy przestrzeń miejską przyjazną mieszkańcom. W pobliżu wciąż powstają nowe wielorodzinne budynki mieszkalne. Dla ich mieszkańców byłoby to najbliższe ich domów miejsce spacerów i rekreacji na świeżym powietrzu. Jednakże aby czyn ten i intencja jakiej służył nie uległy zapomnieniu, zamiast pomnika w wyznaczonym miejscu można byłoby ustawić głaz granitowy, na którym zostałyby wyryte stosowne okolicznościowe napisy. Pod głazem można także umieścić kapsułę czasu, w której znalazłyby się informacje o osobach zaangażowanych w ten projekt, jego genezie, a także aktualne informacje o naszym mieście, kraju
i świecie.

Może ktoś kiedyś przeczyta, jak to zapomniana aleja stała się żywym pomnikiem naszej pamięci o wydarzeniach sprzed 100 lat, które to przyniosły nam wymarzoną wolność, o której kilka pokoleń Polaków mogło tylko marzyć. Natomiast nam żyjącym i korzystającym z niej na co dzień Aleja mogłaby przypominać, że dla idei niepodległości bardziej potrzebny jest wspólny cel i czyn, niż kosztowne nieme pomniki.